PRZEGLĄDANA PRZEZ CIEBIE STRONA STANOWI ARCHIWUM SERWISU Z LAT 2010-2015

ZAPRASZAMY NA NOWĄ WERSJĘ LIMITERA

(WWW.LIMITER.COM.PL)

Jestem fanem zarówno Sepultury jak i Soulfly, dlatego też nowa pozycja od wydawnictwa Kagra była dla mnie jedną z tych obowiązkowych. Od razu mogę powiedzieć, że nie zawiodłem się. Mimo niezbyt dużej liczby stron to na prawdę wyczerpująca, ciekawa i szczera biografia, której czytanie sprawia ogromną radość. Książka napisana jest bardzo prostym, zrozumiałym, momentami kolokwialnym wręcz językiem. Nie brakuje w nim na pewno emocji. Chwilami mamy wrażenie jakby Max siedział obok nas i opowiadał o swoim niezwykle interesującym życiu. Dominująca część wydawnictwa jest poświęcona (szok, zdziwienie) korzeniom Maxa Cavalery czyli rodzinie, latach młodzieńczych oraz oczywiście Sepulturze, która sprawiła, że Brazylia również zaczęła kojarzyć się z metalem, i to nie byle jakim. Mówi się, że czasem człowiek potrzebuje jakiegoś mocnego bodźca, który zmotywowałby go do działania. W życiu Cavalery takim właśnie mocnym akcentem wydaje się być śmierć ojca, którą wspomina wielokrotnie. To właśnie od tego momentu młody wówczas chłopak, wraz ze swoim bratem planują coś większego niż tylko garażowe granie. Razem z Maxem śledzimy kolejne etapy rozwoju kapeli, poznajemy kolejne albumy i wydarzenia, która koniec końców prowadzą do rozłamu w zespole. Wtedy pojawia się wątek Soulfly, który choć może nie tak szczegółowo opisany, jest również bardzo ciekawy. Świetne w tym wydawnictwie jest to, że na pierwszym miejscu postawiona została muzyka. Owszem, mamy tutaj również historie z życia Maxa, jednak wszystko kręci się wokół kolejnych płyt i tras koncertowych, niezwykle dokładnie Cavalera opisuje również proces powstawania wybranych utworów, opowiada o swoich inspiracjach i pomysłach na kolejne działania grupy. "Moje krwawe korzenie" to bez wątpienia szczere wyznania człowieka, który w życiu przeszedł nie jedno. Muzyk nie koloryzuje swoich przeżyć, mówi po prostu jak było, bez względu na to czy są to okoliczności radosne czy też smutne. Książkę czytało mi się równie dobrze co "Białą gorączkę" Lemmy'ego, chociaż Max prezentuje zupełnie inny sposób opowiadania. Mniej tutaj alkoholu i innych używek (od których muzyk, jak sam z resztą przyznaje, nie stronił), więcej zaś czysto muzycznych kwestii, które zainteresować powinny każdego fana Sepultury, Soulfly, Cavalera Conspiracy, Nailbomb oraz samego Cavalery.

Współpracujemy/Patronujemy



Limiter © 2010. Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information