Jako pierwszy wpis miało pojawić się podsumowanie roku 2011. Biorąc jednak pod uwagę, jaką już mamy datę, to trochę późno żeby wracać do tego, co działo się w ciągu minionych 365 dni. Z pewnością przeczytaliście już masę tego typu zestawień albo sami stworzyliście sobie swoje własne. Doskonale, więc wiecie, że najgorszym, co mogło was spotkać był dziwaczny twór o nazwie Lulu, natomiast najlepszym, nowe dzieło Machine Head – Into The Locust ( lub ewentualnie, jeśli nie trawicie jakiegokolwiek wydzierania się do mikrofonu Wasting Lights – Foo Fighters). Warto teraz zastanowić się, jaki pod względem muzycznym będzie niedawno rozpoczęty rok 2012.