
Długo musieliśmy czekać na premierę czwartego albumu łódzkiej legendy metalu - Pandemonium. W końcu jednak wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i światło dzienne ujrzał materiał zatytułowany „Misanthropy”. Za wydanie albumu odpowiedzialna jest wytwórnia Pagan Records. Gościnnie na płycie możemy usłyszeć partie wokalne Androniki Skoula (Chaostar), znanej również ze współpracy z Septic Flesh czy Rotting Christ. Ponadto muzyczny koncept albumu został uzupełniony o intra oraz sample w wykonaniu Khorzona (ARKONA, MUSSORGSKI). Oprawę graficzną płyty wykonał wokalista Paul.
I na tym należy skończyć ten przydługi wstęp i przejść do najważniejszego, czyli do zawartości. A jest do czego przechodzić bo w tej niepozornej ilości kawałków zawartych zostało mnóstwo rozmaitych emocji i patentów. Już sam początek płyty, utwór "The Black Forest" zaczął mnie intrygować. Wstęp kawałka brzmi jakby został wycięty z jakiegoś rytuału. Nie trwa to jednak zbyt długo bo po 3-4 sekundach wchodzą wszystkie instrumenty i potężny, niski wokal Paula. Już wtedy można odnieść wrażenie, że Pandemonium postawiło na jeszcze cięższy i bardziej mroczny klimat niż ten jaki znamy z poprzednich albumów. Średnie tempa, utrzymane w klimacie Dark Black/Black metalowym. Wszystko dopełniają liczne ilości sampli, elektroniczne wstawki, orientalne melodie i kobiecy wokal. Pojawia się on w dwóch utworach i przyznam szczerze, że trochę mnie irytował. Dopiero za kolejnymi odsłuchami byłem w stanie się do niego przyzwyczaić. Płyta właściwie słabych punktów nie posiada. Wszystko zostało wykończone perfekcyjnie. Przemyślane partie instrumentalne i ogromna praca włożona w wokale przez Paula. Myślę, że mamy pierwszego pretendenta do miana płyty roku jeśli chodzi o nasz kraj.
Po pierwszym przesłuchaniu miałem mocno mieszane uczucia. Z jednej strony zaciekawienie a z drugiej zdziwienie. Musiałem wrócić do tego krążka kilka razy żeby w pełni dostrzec jego specyficzny charakter i urok. Nie jest to Pandemonium jakie znamy z Devilri albo tym bardziej z The Zonei. Dla mnie jest to zupełnie nowy etap. Dodatkowo wyróżnia się też okładka. Wcześniej nie byłem przekonany do obrazków zdobiących albumy łódzkiej kapeli - teraz jest inaczej. Choć ciągle czegoś mi w niej brakuje to widać spory postęp w tej kwestii. Polecam fanom Pandemonium i nie tylko.
| « poprzednia | następna » |
|---|






















