
Oldskul. Piwo. Szatan. Blasty. Metal lat 80-tych. Voidhanger. Na tych słowach można by zakończyć ocenianie tego albumu. Mamy bowiem do czynienia z wyziewem z miejsca „kultowym”. Zachwyceni będą fani starych kapel takich jak Celtic Frost- te firmowe dla nich „ugh!” pojawiające się w utworach, Kreator-jest w tym plugawym akcie na naszych narządach słuchu sporo starego thrashu, jest też element który lubią schizowcy z Mortician a więc odgłosy z jakiegoś starego horroru już w pierwszym wałku.
Czyli ogólnie rzecz ujmując mamy tu miks deathu, thrashu i blacku podanego w sposób nie wymuszony wypływający wprost z metalowego serducha. Panowie Zyclon, Warcrimer (Infernal War) i Priest (MasseMord) wiedzą jak zapodać taki „stary” materiał w czasach gdzie niemal każda produkcja ma brzmienie szpitalnie sterylne. Siarką pachnie tu w każdym dźwięku. Nie jestem maniakiem takiego grania ale przyznam, że czuję respekt do takich kapel. Ktoś może powiedzieć, że to kolejny klon, że muzykom się nudzi i robią coraz to nowsze projekty. Naczytałem się takich opinii i powiem jedno- dobrego metalu nigdy za wiele. Nie ma co się rozwodzić, nie ma co szukać w tym graniu finezji. To jest album do domowego nak***iania i niszczenia wszystkiego po drodze. Zresztą na końcu albumu jest wyraźny komunikat do tych wszystkich którym się nie podobało. Krótko mówiąc mogą... Sami wiecie.
| « poprzednia | następna » |
|---|






















