Wściekły to ochłap black metalu, żrący, nieprzyjemny, hasło które pojawia się na ich oficjalnej stronie wyraźnie mówi „Hate to all”. Ale kiedy olejemy to, że nas nienawidzą i jednak sięgniemy po ten długaśnie zatytułowany album okaże się, że nie mamy do czynienia z bezmyślnym naparzaniem.

 

Podstawowy warunek by nie marudzić na ten album jest jeden- trzeba lubić gatunek. Decline hołduje najbardziej choremu i nieprzystępnemu BM podlanemu deathem i  grindowymi wokalami w niektórych momentach. Brzmienie jest bardzo dobre i selektywne mimo kilogramów siarki, riffy charakterystyczne dla tego rodzaju kompozycji. Jakby się dobrze wsłuchać można wyłapać ideologię kapeli, mamy bowiem na krążku kawałki dość wyraźnie wycharczane po polsku („Krwawe Sztandary” i „Geneza Upadku”) choć w sumie równie dobrze można po prostu spojrzeć na zdjęcia muzyków lub okładkę albumu. Najbardziej wyróżnia się „Some Kind of Hate”, krótki punkowaty i w pewnym  sensie... hmmm... melodyjny. Mimo czytelności w partiach instrumentalnych i zróżnicowanych partii wokalnych przez album trudno przejść w całości, choć pewnie piewcy czorta będą ten wyziew katować- to w końcu album dla tak samo nienawidzących świata mizantropów co jego twórcy. Ja mogę jedynie dać notę za wykonaną robotę i tu się solidne 3,5 należy. Oni i tak mają gdzieś moją ocenę. Mają gdzieś nawet tych którzy będą ich słuchać. Powtórzę więc to co zostało napisane na początku- Hate to all!!!

 

Koncerty Prasa