
To mój pierwszy kontakt z tą kapelą, poszperałem, poczytałem i zacząłem słuchać albumu „Odd Soul”. Ciekawy kawałek rockowej alternatywy muszę przyznać. Zespół lubi sobie pokombinować w kawałkach, mamy więc instrumentalne przeszkadzajki w warstwie perkusyjnej, to bardzo swobodna szybko płynąca muzyka pełna ciepłej elektroniki, delikatnego i przyjemnego wokalu.
Gitary nie odgrywają tu kluczowej roli nie są natarczywe, tkają psychodeliczne pasaże. Tu wszystko kręci się wokół rytmu, przy tej muzyce można się zrelaksować. Odzywają się tu wg mnie echa Queens Of The Stone Age (ta psychodelia w „Cavalries”), ale nie łatwo mi podsunąć jakiekolwiek tropy choć moje odczucia biegną w stronę Kasabian ale też swoboda na jaką sobie pozwalają ciśnie mi na klawiaturę takie gatunki jak jazz i rave. A może też The Rapture z okresu debiutu? Siła tej kapeli tkwi w tym, że nie mam pojęcia co za chwilę usłyszę. Jeśli bowiem kapela taka jak ta udaje się w trasę z The Fray czy Wolfmother można się pogubić. Ach no i dokopałem się do informacji o kawałku na soudtrack do „Zmierzchu”. Mają też na swoim koncie nominacje do Grammy za 2007 rok. Hmmmm... No i jako wisienka na torcie 18 miejsce na liście Bilboardu za poprzedni album („Armistice” 2009). Moje dywagacje stają się chaotyczne i rozstrzelone ale ich styl jest na tyle oryginalny i pokręcony, że mam nadzieje nie będziecie mi tego mieć za złe. I w sumie kiedy moja przygoda z odsłuchiwaniem krążka się kończy mogę dojść do wniosku, że gdyby wyostrzyć brzmienie, zagęścić instrumentarium to wyszło by unurzane w elektronice The Mars Volta czyli trochę szaleństwa trochę improwizacji, wszystkiego po trochu. A przebojowe jest to cholernie czego dowodem chociażby „Blood Pressure”. To bardzo dobry album do wielokrotnego przesłuchiwania i odkrywania warstwa po warstwie. Jeśli lubicie zakręcone dźwięki i nie wzdrygacie się przed elektroniką ten album dostarczy wam solidnych wrażeń tak jak i mnie. Polecam, naprawdę warto.
| « poprzednia | następna » |
|---|





























