

Witching Hour Productions / Avant-garde Post-Black Metal
Gdy po raz pierwszy usłyszałam w audycji Pralka zespół o nieco przydługiej nazwie Seagulls Insane And The Swans Mining Out The Void, od razu zorientowałam się, że przegapiłam polską płytę 2011 roku. Havoc i Nihil w ciągu nieco ponad trzech kwadransów zaserwowali słuchaczom zaledwie pięć utworów, ale za to jakich!Album – zatytułowany identycznie jak zespół – jest jednocześnie surowy i na wskroś nowoczesny, a ciężar stoi tu na równi z niesamowitym klimatem, przy czym ‘klimat’ nie oznacza w tym przypadku organków i zawodzących na grobie dziewic, ale czystą smołę lejącą się z głośników. Wprawdzie muzycy nagrywali w Czyściec Studio, ale trochę szatańskich elementów przedostało się tam chyba z piwnicy…
Zbytnią wylewność w kwestii nazewnictwa zespołu rekompensuje zastąpienie tytułów utworów kolejnymi numerami. I toczy się powoli niczym orszak pogrzebowy sunący na cmentarz, lecz po kilku minutach muzycy dokładają do pieca. A przy tym główny motyw instrumentalny błyskawicznie zapada w pamięć.
II za sprawą melodii gitarowej też wpada w ucho i momentami może kojarzyć się z Moonspell, jednak pozbawiony jest typowego dla Portugalczyków przynudzania. III to z kolei zdecydowanie najlepszy na płycie utwór – przypomina schizofreniczny post-black metal tworzony przez DHG zabarwiony odrobiną trip-hopu. Elektronika jest tu ważnym ornamentem, stanowiącym integralny element muzyki, jednak nie kłóci się z jej metalowymi podstawami. IV jest już bardziej tradycyjny, ale czuć w nim miejscami industrialna motorykę (w stylu przywodzącym na myśl zespoły typu Godflesh, a nie pseudoindustrializmami Marilyna Mansona). Album wieńczy V, będący sludge’owym dronem, jakiego nie powstydziliby się najlepsi w tym gatunku.
Choć Seagulls Insane jest zaledwie duetem, to panowie Havoc i Nihil robią lepszy ‘hałas’ niż niejeden kwintet. Gdyby nie fakt, że obaj mają już spore doświadczenie muzyczne, można by się dziwić, że zespół był w stanie nagrać tak doskonały album zaledwie w ciągu kilku miesięcy od powstania. A tak można tylko żałować, iż tej płyty wielu jeszcze nie słyszało. Co bez wątpienia należy nadrobić jak najszybciej, gdyż wersja wydana na winylu jest limitowana do zaledwie 250 egzemplarzy.
| « poprzednia | następna » |
|---|





























