

Defense Records / Grindcore/Death Metal
Powstały w 1992 roku w Rzeszowie zespół w 2011 roku zaserwował słuchaczom swój trzeci długogrający album, zatytułowany e-ROTicon. Zaprezentowana na nim muzykę można określić jako połączenie grindcore’a i death metalu. Brzmienie zawarte na płycie zbliżone jest do produkcji Antigamy, jednak różnią się od nich stylem gry – jest on bardziej tradycyjny.
Obcując z muzyką Polaków już na samym wstępie dostajemy kopniaka w twarz. Choć ciężko zrozumieć teksty zespołu, to nawet tytuły sugerują, że lepiej, by nie zgłębiali ich co wrażliwsi słuchacze (o ile dotarli w ogóle do tego fragmentu recenzji). Wokół jakich spraw koncentrują się takie utwory, jak chociażby Ultramodern Fuck Twist, Orality czy Sexual Malfunction? Mówią same za siebie. Istny gwałt na uszach.
W zasadzie ciężko wyróżnić na e-ROTicon konkretne kawałki, gdyż tworzą one zwartą całość, jednak uwagę przykuwa ostatni track na płycie. Mechanical Art Of Procreation przywodzi bowiem na myśl zespół Progrram i ich połączenie cięższych klimatów z jazzem. I to nie za sprawą jazzowych struktur, ale niesamowitych dźwięków saksofonu – gdy słucham tego utworu, przypominają mi się co bardziej psychodeliczne sceny z najlepszego filmu wszechczasów, czyli (oczywiście) Nagiego lunchu Davida Cronenberga.
Nowa płyta Epitome jest mocna, ma niezłe brzmienie i idealnie nadaje się do budzenia sąsiadów w niedzielny poranek.
| « poprzednia | następna » |
|---|





























