Odpalam album Xandrii a tu Nightwish! To nie jest wcale śmieszne wokalistka tej kapeli ma głos wręcz identyczny z Tarją, przy czym reszta kapeli również tak brzmi. I chóry i riffy i tempa i wszystko jest tak masakryczne zerżnięte z twórców „Once” że aż mnie to zaskakuje. Kto potrzebuje drugiego Nightwisha ręka w górę!?

 

I to takiego gorszego bez tego typowo fińskiego sznytu. Pojawia się też i męski pierwiastek choćby w „Euphori”. Tylko, że to wszystko jest wyprane z niepowtarzalnych bo przynależnych tylko Nightwishowi emocji. Tu jest tylko tania podróba. To, że grają na poziomie tej kapeli owszem można pochwalić. Ale to by było na tyle. Długie i pozbawione polotu kompozycje bez specjalnych zmian nastroju... nuuuuuuda. Do cholery oni nawet wyglądają jak tania kopia Nightwish. I tylko to, że muzycy są sprawni nie pozwala mi dać im pały. Nie polecam tego ani fanom Życzenia Nocy ani fanom gotyku w ogóle jako że ten niemiecki niewypał nie ma w sobie niczego ekscytującego. Nawet śliczna wokalistka tego nie ratuje. Dziwi mnie popularność tej kapeli bo już nie raz mi się nazwa obijała o uszy a na takim Last Fm to nawet ponad 200 tysięcy fanów można odnotować. Nie rozumiem tego. Chcę posłuchać „Oceanborn” to go włączam. Warsztat minus brak oryginalności plus kopiowanie idola równa się ocena. Sami widzicie jaka.

 

Koncerty Prasa