
![]()
Nie, to nie jest kolejny kower band Slayera. Uściślam jeśli mimo rzutu na okładkę nie jesteście pewni. No dobra bez żartów. Kapela ta gra symfoniczny metal i posiada wokalistkę w składzie. Ale dźwięki które generują nie zbliżają ich od mdłej Xandrii z którą ostatnio mimo dobrych chęci poległem z kretesem. Pomaga tu choćby obecność całkiem dzielnie growlującego pana i lepsze brzmienie, tempo pierwszego kawałka też wysmażyło nie lada uśmiech na mojej twarzy.
Cepeliady nie ma więc jedziemy dalej. Mam mały problem z zawodzeniem niewiasty w niektórych fragmentach. Podoba mi się za to praca pana na stołku perkusyjnym i chóry które nie potęgują uczucia jakiegoś mega kiczu. Może pomaga fakt, że kapela pochodzi z Hiszpanii choć żadnych regionalnych melodii nie wyczuwam. Diabła co prawda tutaj nie znajdziemy ale fajne melodie i odpowiednią szybkość owszem. No i kompozycji nie rozciągają w nieludzki sposób. Taki „Shadow Of The Throne” jest bliższy melodeahowi i nijak ma się do przypiętej zespołowi łatki gotyckiego. Co ciekawe głosu pani w nim nie uświadczymy. Oczywiście dostaniemy też obowiązkową ładną balladę („Sentenced To Life” oraz tytułowy). Fajnie też wypadają dialogi czystego śpiewu i growlu w „No Time For Repentance (Lametntatio)”.
Niegłupio grają, pomysły maja, dobrze brzmią, uszy fana takiej metalowej symfonii na pewno zadowolą a laika nie pokaleczą. Moje obawy, że będzie podobnie jak przy recenzowaniu tego nieszczęsnego zespołu na X na szczęście się nie sprawdziły i gdyby udało się kapeli zyskać należną im popularność byłoby całkiem miło.
| « poprzednia | następna » |
|---|





























