okładkaCentury Media Records / Death Metal/Grindcore

Z Napalm Death jest jak z winem - im starsi tym lepsi i dojrzalsi. Każdy ich album jest kolejnym krokiem naprzód. Co prawda pamiętają o swoich grindcorowych korzeniach i na każdym kroku starają się to podkreślać ale w ich muzyce znaleźć można różne rozmaite eksperymenty - w końcu grupa przeszła dużą ewolucję - wystarczy przejść od legendarnego Scum do Harmony Corruption i od tamtej chwili możemy tylko patrzeć jak Napalm Death się rozwija z płyty na płytę. Z Utilitarian jest odwrotnie - tu widać i słychać wyraźny powrót do korzeni poprzez czarno białą okadk z żółtym logiem zespołu jak i poprzez muzykę, która jest dużo szybsza i bardziej grindcorowa niż ostatnie dokonania Brytyjczyków.

Utilitarian zawiera 16 szybkich numerów w których możemy usłyszeć wszystko co najlepsze w Napalm Death. Płytę otwiera intro Circumspect - spokojne,psychodeliczne i krótkie intro zamienia się w Error In The Signals. Growl Barneya,charakterystyczny skrzek gitarzysty Mitcha Harrisa, perkusyjne blasty i punkowa napierdalanka. Zaraz potem mamy zwolnienie a w tle destrukcyjny riff który daje sygnał perkusiście do kolejnej nawalanki. Ten motyw powtarza się dwa razy i na tym kończy się utwór - kawałek szybki,konkretny i z jajcem. A to nie koniec bo takich kawałków na tej płycie mamy tu na pęczki - przecież to w końcu Napalm Death. Przykładem tego jest kolejny utwór Everyday Pox - trwający zaledwie tylko dwie minuty ale to wystarczająco dużo by umieścić sporą dawkę agresji,chaosu i brutalności. Jak już wspomniałem - takich numerów jest tu sporo, ale znajdą się też chwile wytchnienia - może wytchnienie to za dużo powiedziane ale np. taki The Wolf I Feed który jest utrzymany w średnim tempie ma równie dużo mocy co najszybsze killery brytyjczyków. Na albumie ynajdyiemz również czyste wokale a we wstępie pałeczkę wokalu przejmuje gitarzysta. I to nie koniec niespodzianek bo w przebojowym i melodyjnym Orders Of Magnitude również możemy usłyszeć Harrisa.

Opisywanie całej płyty Utilitarian nie ma sensu bo ta płyta jest tak dobra że trzeba ją kupić w ciemno i przesłuchać kilka razy aby poczuć tą siłę Napalm Death. Mnie wystarczył raz kiedy po 16 numerach trafiłem na oddział OIOM z licznymi ciężkimi obrażeniami słuchowymi. Już teraz mogę napisać że z całą pieprzoną pewnością będzie to jedna z płyt roku 2012. Ja wiedziałem że Napalm Death wyda dobrą płytę ale żeby kurwa aż tak?

 

Koncerty Prasa