![]()
Płyta z założenia ma być koncept albumem, w którym Fryderyk Szopen przemienia się w krasnala i wędruje przez świat… Średnio to do mnie trafia, ale to, co pozornie nie trzyma się kupy po przesłuchaniu całości jakoś tam się spaja. Motyw wędrówki to głównie podróż przez różne style muzyczne – od folku po ragga – ale najważniejsza zmiana to teksty. Nie ma tu aż tak wiele ludowej tematyki jak poprzednio, za to sporo tu zupełnie współczesnych odniesień. Choćby „Grzybobranie” wymierzone w moherową ekipę z Torunia, czy poruszająca internetową tematykę „Sieć”. Bardzo fajnie wypadły piosenki o miastach - „Moskwa”, „Istanbul”, „Berlin” i „Oslo” – każda utrzymana w zupełnie innym stylu dowcipnie puentująca każde z opisywanych miejsc.
Płytę wydano w wypasionym digipaku z solidną książeczką odsłaniającą tajemnice konceptu muzycznego płyty. Jak wspominałem koncept jest dość zawiły, jak i muzyczne odniesienia Żywiołaka, ale może tak miało być?
Dowcipne teksty, różnorodna muzyka, niebanalne instrumentarium i sporo zdrowego dystansu – to główne wyróżniki tego krążka. „Globalna wiocha” to najlepsza jak dotąd produkcja Żywiołaka. Miło słuchać zespołów, które z płyty na płytę podnoszą poprzeczkę coraz wyżej.
| « poprzednia | następna » |
|---|





























