Olsztyński Andergrant ma jedną poważną wadę- jest bardzo ciasny, nawet po remoncie. Zastanawiałem się więc jak będzie przebiegać organizacja całego gigu. Jak się jednak okazało nie było tak, źle. Zjawiłem się godzinę przed rozpoczęciem,poczekałem sobie pół godziny aż próba Huntera dobiegnie końca udałem się z Drakiem na wcześniej umówiony wywiad który przeczytacie w niedalekiej przyszłości.
Pierwszy zagrał Empathic z Ostrołęki i już na początku było bardzo agresywnie i energicznie. Oczywiście było podkreślane że „napierdalamy dla Covana”- prosty komunikat, że wszyscy wykonawcy są tutaj tego dnia dla Adriana. Rola pierwszego wykonawcy wieczoru nigdy nie jest łatwa ale chłopaki poradzili sobie całkiem dobrze.
Następnym wykonawcą ku zdziwieniu większości zgromadzonych na sali był... Hunter. I to zgrzyt numer jeden tego wydarzenia... Za krótko! I bez Jelonka! Wiem, że szanowny skrzypek promuje teraz swoje drugie dziecko studyjne ale byłem zawiedziony. Rozpoczęli od „Armii Boga”, potem byli jeszcze „Wyznawcy” krótki fragment „Arges”, „Zbawienie” i wymuszone przez fanów„Kiedy umieram”. Na scenę wtargnął też Zielony z Virginów. Zagrali z nim cover... kto widział ten wie jaki reszcie nie zdradzę :P Ta zmiana kolejności występów została potem rozwikłana, nie dojechał na czas Made Of Hate i zamiast pięciu kapel tego dnia uświadczyliśmy cztery.
Kolejną gwiazdą był Thy Disease borykający się z nagłośnieniem. Oni co utwór przypominali nam czemu zebraliśmy się przed sceną. Był cover Anthropi Red Sun w której udzielał się swego czasu Covan, i sporo autorskiego materiału. Ta kapela lubi smaczki, elektroniczne introdukcje i ma świetnego perkusistę. Na koniec uraczyli widzów coverem Depeche Mode „Sinner In Me” podczas którego były aż dwie „ściany śmierci”, naprawdę fajny widok.
Ostatni koncert zagrali Virgin Snatch z uchchanym Zielonym który podczas jednego z wałków był noszony na rękach publiki, pływał na nich gowlując przy tym swobodnie. Z kawałków były ich szlagiery takie takie jak „Breed To Kill” „In The Name Of Blood” „Act Of Grace” same killery.
Cóż mogę jeszcze dodać tak ogólnie w sprawie gigu? Na pewno cieszyła obecność Daraya w szeregach Huntera, kiedy miesiąc wcześniej byłem na ich koncercie w mojej rodzimej Ostródzie grali z zastępcą ale był za to Jelonek, no cóż coś za coś. Jeśli chodzi o gadżety to w sprzedaży były koszulki, bluzy, smycze i plakaty z logiem całej trasy. Frekwencja dopisała, przyszło sporo młodych osób ale też i znajome twarze weteranów Old Undergroundu się przewijały.
Muszę przyznać, że w dobie zamykania wszelakich knajp w Olsztynie w których mogłyby występować kapele metalowe (np. Pinezka w której grali choćby The Exploited i Blindead) Andrgrand jest jedyną ostoją tego typu muzyki. W lutym i marcu mają zagrać Pandemonium, Kat z Romanem, Frontside i Vader co dobrze świadczy o przyszłości koncertowej tego miejsca. Metal til' death!
| « poprzednia | następna » |
|---|





























