Serpentia to Polski deathmetalowy zespół założony w 1996/1997 roku przez basistę Ivy’ego, gitarzystę Chrisera oraz perkusistę Sebę. Od 2007 roku działający przez krótki okres czasu pod nazwą Painfields. Okazją do zadania kilku pytań była premiera najnowszej płyty "Day In The Year Of Candles". Na pytania odpowiadał Daniel "Igła" Igielski. Serdecznie zapraszam do lektury.

Opowiedz o procesie powstawania nowego albumu.

Na dwa miesiące przed planowanym wejściem do studia rozpoczęliśmy próby w pełnym składzie; wynajęliśmy salę, wrzuciliśmy sprzęt i spotykaliśmy się 2-3 razy w tygodniu. Prawie wszystkie numery były już wtedy z grubsza gotowe, wymagały tylko doszlifowania bądź zaaranżowania z naszej strony. Z perspektywy czasu to był chyba muzycznie najtrudniejszy okres, musieliśmy się "dotrzeć" jako zespół a dodatkowo mieliśmy deadline, którego nikt nie chciał przekroczyć... w każdym razie pod koniec czerwca udało się zarejestrować partie perkusji - nagrał je Wiktor. Następne były gitary; dla mnie najprzyjemniejszy moment całego procesu wydawania płyty. Początkowo chcieliśmy się podzielić utworami z drugim gitarzystą tak aby każdy nagrywał całe kawałki. Koniec końców ja nagrałem wszystkie partie gitar z wyjątkiem solo w "Death is my only friend"; rozwiązanie nie tyle kontrowersyjne co praktyczne - pozwoliło nam to zaoszczędzić czas w studiu i ujednolicić charakter gitar. Na tym etapie postanowiliśmy przekształcić kilka utworów - doszliśmy do wniosku, że pewne patenty lepiej się sprawdzą w czasie odsłuchiwania płyty niż sprawdzały się w salce prób. W międzyczasie Ivy cały czas załatwiał formalności związane z otwarciem Recession Records, dzielił swój czas pomiędzy studio, urzędy, salę prób itd. Przy otwieraniu działalności gospodarczej miało być "jedno okienko" a ile jest naprawdę biegania tego nie dowie się ten, który nie spróbuje ;) Po ukończeniu nagrywania gitar wzięliśmy się za bass i wokale, które nagrywał Ivy. Nagrywanie basu poszło bardzo sprawnie, więcej czasu poświęciliśmy za to na nagrywanie wokali. Głównym powodem takiego stanu rzeczy była chęć zróżnicowania partii śpiewanych na płycie; obok growli mamy czyste wokale i recytacje... to wymagało całego szeregu eksperymentów i podejścia metodą prób i błędów ale chyba opłaciło się ;)

Czy kiedy teraz słuchasz płyty chciałbyś coś w niej zmienić ? Jeśli tak to co ?

Oczywiście, że chciałbym zmienić - nikt chyba nie jest tak krytycznym arbitrem jak muzyk słuchający własnego dzieła ale nie powiem, które momenty chciałbym zmienić. Ujawnię tylko, że zmieniłbym tylko i wyłącznie swoje partie ;)

Jakie macie plany na ten rok ?

Parafrazując klasyka: "koncerty, koncerty, koncerty"... no i promocja płyty. Na tym etapie szukamy drugiego gitarzysty, który sprostałby stawianym przez nas wysokim wymaganiom i przygotowujemy się w zaciszu sali prób do koncertowania. Prawda jest taka, że nie zaczniemy grać dopóki nie będziemy przygotowani na 110%, chcemy dać z siebie wszystko i czujemy się odpowiedzialni za "produkt", który "sprzedajemy" na koncercie. W końcu ktoś musiał zapracować na pieniądze za bilet, no nie?

Jak zaczęła się Wasza przygoda z Recession Records. Dlaczego akurat ta wytwórnia ?

Recession Records to wytwórnia założona przez Ivy'ego po to aby wydawać naszą muzykę. Nie ma w tym posunięciu tak naprawdę nic niezwykłego; na świecie non stop artyści zakładają wytwórnie aby uniezależnić się, nie tylko finansowo, od dużych koncernów. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że Garm dobrze zrobił zakładając Jester Records albo, że słusznym posunięciem było powołanie do życia Mnemosyne Productions przez Ihsahna'a. Nie jest to tez nowość na naszym gruncie. Trzymam kciuki żeby podatki nie zeżarły RR a wszystko będzie dobrze.


Co uważacie za najważniejszy moment w historii zespołu ?

Najważniejszym momentem w historii zespołu jest nagranie "The Day in the Year of Candles"; ta historia ciągnie za sobą kilka fajnych "pierwszych razów" min. nagranie teledysku czy założenie własnej wytwórni. Z jednej strony jest to świetna przygoda a z drugiej wiele od tej płyty zależy i czeka nas jeszcze wiele ciężkiej pracy w tym roku. No ale odniesiemy sukces 'come hell or high water' ;)

Istniejecie już kawałek czasu ( o ile mnie pamięć nie myli od 97 roku ). Jak Waszym zdaniem na przestrzeni lat zmieniła się scena metalowa w Polsce ?


Jestem najmłodszym członkiem zespołu więc mój ogląd na Polską scenę jest pewnie dużo biedniejszy jak Ivy'ego czy Phoenix'a ale zauważam, że pewne trendy nareszcie przedostają się do naszego kraju. Ominęła nas na szczęście (a może jeszcze nie dotarła!?) moda na post-rock/metal, mamy tak naprawdę 2-3 liczące się zespoły grające w tym klimacie i już wystarczy. Techniczne granie jest coraz lepsze; wystarczy spojrzeć na Lost Soul lub Redemptor - te kapele dają radę zarówno warsztatowo jak i songwritingowo. Decapitated to już jest własna liga i nie mam na myśli tylko muzyki; wszystko przygotowane jest w 100% profesjonalnie, nie ustępują pod żadnym względem zespołom zza zachodniej granicy. Wysyp metal/death-corowców już się chyba kończy więc to dobrze rokuje na przyszłość... no chyba, że to podwaliny pod wysyp djentu ;) Ubolewam tylko nad tym, że nasz black metal jest dosyć statyczny. Mamy kilka naprawdę świetnych zespołów jak np. Morowe ale, biorąc pod uwagę naszą polską pogodę, która serwuje nam deszcz lub śnieg 10 miesięcy w roku, powinniśmy mieć zdecydowanie silniejszą scenę. A przynajmniej tak silną jak amerykanie, którzy moim zdaniem wiodą teraz prym w black metalu. W polskim graniu brakuje mi eksperymentów wykraczających poza "dodanie klawiszy" czy złamanie metrum... no ale może w końcu się doczekamy zespołów na miarę Akercocke czy Krallice. Pocieszające jest to, że mamy coraz więcej młodych zespołów, które zauważają niedostatki polskiej sceny i starają się zapełnić luki; bardzo kibicuje zespołowi Iblis z Krakowa, zapowiadają się naprawdę ciekawie!

Czego ostatnio słuchacie ? Możecie polecić jakieś mniej znane kapele warte uwagi ?


Tak jak wspomniałem wcześniej, warto posłuchać sobie zespołów z nurtu USBM; Krallice, Wolves in the throne room, Liturgy żeby wymienić kilka. Razem z Ivy'm jesteśmy notorycznie zasłuchani w japońskich zespołach np. Envy, Mono, Heaven in her arms. Doskonała jest nowa płyta zespołu Lantlos - Agape, powstała w wyniku współpracy Herbsta z Neige'm (Alcest, Mortifera). Bardzo podoba mi się również australijski zespół Eleventh He Reaches London - taka dziwna mieszanka przyprawiona szczyptą resentymentu.

Gdzie będzie Was można teraz zobaczyć na żywo ?

Nigdzie :)

Najnowsza płyta to koncept album. Skąd pomysł żeby opowiedzieć akurat taką historię ?

Tak naprawdę każda płyta Serpentii to koncept album - w tym kontekście zabieg ten nie powinien nikogo dziwić. Historia została napisana i opracowana przez Ivy'ego, ja nie miałem nic wspólnego z jej powstaniem. Dobrze jest gdy album ma jakąś myśl przewodnią; klimat, motywy muzyczne, tekst etc. To tworzy poczucie całości historii i daje też muzykom odpowiednie narzędzia żeby w końcu przestać dodawać utwory na płytę i zamknąć krążek ;)


Opowiedz coś o współpracy z Krzysztofem Globiszem.


Doszło do niej zupełnie przez przypadek; podczas dwugodzinnej przerwy w nagrywaniu basu Krzysztof wszedł do studia żeby zarejestrować swój głos do audiobooka. W tym czasie do teatru wchodzić miał spektakl z jego udziałem pt. "Jekyll/Hyde" i Krzysztof potrzebował muzyki, która miałaby zostać puszczona w tle podczas sceny przemiany tytułowego doktora. Szczęście sprawiło, że kiedy aktor usiadł w pokoju nagrań, w tle leciał jeszcze fragment naszej kompozycji "Exile". W tym momencie Krzysztof zaczął melorecytować tekst akurat pod ten fragment... okazało się, że bardzo mu się to spodobało. Pół żartem, pół serio zostało mu zaproponowane aby udzielił głosu w ostatniej kompozycji przewidzianej na naszej płycie pt. "Psalm bezskrzydły", wcześniej do utworu tego Ivy miał tekst napisany przez Wojciecha Kielera. Krzysztof się zgodził i nagrał naprawdę świetną partię, która idealnie pasuje do klimatu płyty i stanowi podsumowanie całej historii zawartej na krążku.

Dlaczego akurat cover Depeche Mode ? Każdy z Was inspiruje się tym zespołem czy był to wybór jednej osoby ?


Ciężko powiedzieć żebyśmy się "inspirowali" Depeche Mode ale każdy z nas szanuje ten zespół i każdemu się podobał ten utwór. Ważne dla nas przy robieniu coveru jest aby ukazać kompozycje po swojemu, nie ma zatem sensu coverować metalowego numeru grając w metalowym zespole - łatwo się wtedy narazić na śmieszność bo z reguły brzmi to jak oryginał... tylko trochę gorzej. Wybraliśmy utwór, który stylistycznie był bardzo odrębny od naszego grania i przekształciliśmy go na swoją modłę.

Co chciałbyś/chcielibyście osiągnąć wraz z zespołem Serpentia ? Czy jesteście już spełnieni jako muzycy ?

Wszyscy muzycy mają chyba podobne marzenia i łatwo tutaj otrzeć się o banał. Co mogę powiedzieć? Międzynarodowa sława, wyprzedane koncerty, pieniądze... to samo może powiedzieć każdy inny muzyk; niczym się chyba pod tym względem nie różnimy od pozostałych kapel. Absolutnie nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem spełnionym muzykiem; jeśli ten dzień kiedyś nastąpi to kupie sobie banjo i resztę dni będę spędzał na tarasie grając bluesa i pijąc whisky...ale by do tego doszło walczę za pomocą zestrojonej gitary i high-gainowego wzmacniacza ;)

Serdeczne dzięki za wywiad :).

 

Aktualne konkursy

Koncerty Prasa


Ty też możesz zarobić na swojej stronie wyświetlając reklamy. Kliknij i dołącz do programu.