
Tytułem krótkiego wstępu zaproszę was na wywiad z kapelą o bardzo młodym stażu scenicznym, gdzie średnia wieku członków nie przekracza magicznej “dwudziestki”. Zatem są młodzi, mają przed sobą perspektywy i właśnie promują swoje debiutanckie demo, które nie powinno przejść bez echa wśród dzisiejszej młodzieży zasłuchanej w mocniejszych rytmach. Przed wami debiutanci z płockiego SHERDLUST. Zapraszam do lektury...
- Witam młodzież z Płocka… Pozwolicie, że zacznę wywiad od tego, ze bardzo podoba mi się wasze miasto. Byłam w Płocku przy okazji koncertu BLIND GUARDIAN i naprawdę starówka, wzgórze tumskie czy plaża nad Wisłą zrobiły na mnie duże, pozytywne wrażenie. A jak wam się mieszka w Płocku?
- Mieszka nam się w porządku, często coś się dzieje, niestety niekoniecznie związanego ze sztuką. Jakieś bójki i te sprawy to główne tematy cotygodniowych, piątkowych podsumowań minionego tygodnia przy piwie, a jeżeli chodzi o tą „turystyczną” otoczkę miasta to dla nas jest dość niewidoczna. Ciągle raczej skupiamy się na tym, co się dzieje na zewnątrz miasta, a nawet Polski, bo dzieje się naprawdę sporo.
- Słyszałam, że władza się zmieniła u was i od razu zlikwidowano PŁOCK COVER FESTIVAL. Wielka szkoda, bo impreza ta miała już swoją renomę a i kapele grały coraz lepsze (m.in. wspomniany Blind Guardian czy wcześniej Therion). Nie najlepiej dla was i dla nas fanów mocniejszego grania się stało, ze taki festiwal umarł. Trzeba było zmieniać władzę?
- Szkoda festiwalu. Co roku serwowano nam za darmochę niezły kawał ciężkiego grania. Slade, Uriah Heep, ich supporty czy chociażby zespoły, które wymieniłaś są czołówką w tym, co robią. Każda edycja festiwalu dawała nam, Płocczanom dużo frajdy i była świetną promocją dla miasta, dlatego też zdziwiliśmy się, kiedy nowa władza postanowiła rozwiązać kwestię Cover Festivalu w ten a nie inny sposób. Sprawa została nagłośniona, na jaw wyszło trochę brudów z przetargu, ale nic to i tak nie zmieniło.
- Z Płockiem kojarzy mi się również pewien osobnik, który mocno wspomaga was w promocji waszego debiutanckiego dema. Pomijając już jego dokładne dane personalne… Jak to się stało, że zespół, który już posiada swojego managera (info zaczerpnięte z waszej strony) posiłkuje się jeszcze takim starym wyjadaczem do promocji i dystrybucji swojego materiału?
- Wiesz jak to jest, każda nawet najmniejsza żarówka jest dobra, żeby chociaż trochę oświetlić drogę, jak się okazało dostaliśmy cały reflektor, który w dodatku z uśmiechem na twarzy pomaga takim szczawiom jak my haha.
- Już nie będę was pytała – ile was ta współpraca kosztuje… chyba, że macie ochotę zdradzić chociażby rąbek tajemnicy?
- Nie jesteśmy jeszcze zespołem, który cokolwiek „zarabia”, więc o żadnej forsie jeszcze nawet sami nie słyszeliśmy, ale nie w tym rzecz. Myślę, że tutaj liczy się podtrzymanie miejscowej sceny metalowej i dalsze wskrzeszanie tejże muzyki. Oczywiście czujemy się zobowiązani, co jakiś czas postawić flaszkę na stół ;)
- Skupmy się na waszym debiutanckim demie, które już krąży po świecie. Zaimponowaliście mi sposobem wydania tego materiału. Digipack, tłoczony krążek, muzyka profesjonalnie i selektywnie nagrana – widać, ze całość kosztowała was nie tylko dużo pracy, ale też i kasy. Pomimo, że nie jest to dzisiaj jakiś kłopot wydać tak krążek, to jednak większość młodych kapel woli obecnie wysłać do recenzji pliki mp3 lub zgraną muzę na cd-rze i to najczęściej bez okładki. Wasz wybór budzi we mnie podziw i uznanie. Skąd w waszych głowach zrodził się taki pomysł, by tak profesjonalnie wydać swój pierwszy krążek?
- Zdajemy sobie sprawę z całej marketingowej otoczki, która towarzyszy wiekopomnej chwili wypuszczenia na świat pierwszego dema, jest ono w końcu wizytówką zespołu, czyż nie? Nie możemy również zapomnieć o ludziach, bez których nawet nasze logo by nie powstało, w tym o naszym zasłużonym i ogromnie cierpliwym menadżerze ; ). Także, póki co możemy jedynie zaciskać poślady kiedy trzeba i nawet mając ogromnego lenia, dawać z siebie wszystko.
- Zdajecie sobie sprawę, że takim gestem i czynem podnieśliście innym młodym kapelom wysoko poprzeczkę? Recenzent to też człowiek i przyjemniej mu obcować z materiałem wydanym tak jak wasze demko niźli niepodpisane cedeery, słabej jakości pliki mp3… A przy okazji daliście zazdrośnikom pretekst do tego, by wam dupę obrobić, ze szpanujecie digipackami, profeską a muza i tak jest gruz itd. itp.
- Od samego początku grupa naszych hejterów była prawie równie liczna, co grupa fanów :D. Głównie przez nasze podejście do tworzenia. Staramy się nie odwalać kaszanki, rozdając płytki z mp3 nagranymi na komputerze kolegi, elegancko wydane w białej papierowej kopercie, bo jasne jest, że nikt nie weźmie nas wtedy na poważnie.

- Czemu na tej demówce zamieściliście tylko trzy numery? Ograniczenia czasowe, pieniężne czy może nie macie więcej materiału gotowego do pokazania światu?
- Właśnie po to, żeby ludzie pytali, czemu tak mało, żeby czuli ten niedosyt. Teraz już wiadomo, że demo to tylko przedsmak przed czymś o wiele większym... Z tego co zaobserwowaliśmy, ta taktyka przynosi wiele pytań, a więc także i popularności.
- Wasza muzyka to taka hybryda heavy i thrash metalu i nie da się ukryć, że jest to granie raczej kierowane w kierunku waszych rówieśników niż starszych fanów „metalu”. Gdybyście poszli w rejony bardziej thrash’owe, jestem pewna, grono waszych odbiorców znacznie by się powiększyło. Oczywiście niczego nie narzucam, tylko stwierdzam suchy fakt.
- Jesteśmy bandą indywiduów, która jakoś musi pogodzić ogromne rozbieżności stylistyczne, w jakich się obraca. Pozwalamy sobie na wędrówki stylistyczne, gdyż nadal szukamy punktu, w którym wszyscy będziemy czuli się najlepiej. Poza tym, nie chcemy się ograniczać i drążyć tam, gdzie było wiele innych i ciekawych kapel. Thrash metal już był, my chcemy dopiero nadejść.
- Ta różnorodność stylistyczna z jednej strony może być dużym plusem dla waszej muzyki, ale też może być to takim waszym przekleństwem, jeżeli wiecie co mam na myśli. Dzisiejszy odbiorca jest bardzo wybredny i ciężko mu dogodzić.
- Myślę, że w tej kwestii każdy z nas się zgadza i według nas ta różnorodność jest naszą siłą, która jeszcze nie pokazała swoich rogów.
- Osobiście uważam, ze te bardziej thrashowe momenty są waszym dużym atutem, gorzej było mi przebrnąć przez te bardziej rockowe fragmenty, których jest na tym krążku (jak dla mnie) zbyt dużo. Nie macie czasem ochoty nagrać taki mocny, męski materiał bez tych zmiękczeń, balladowych motywów itd.
- Wiadomo, że w muzyce najważniejsze jest tzw. „pierdolnięcie”, które w każdym gatunku wyrażane jest inaczej. W każdym stylu energię da się wyzwolić na swój własny sposób, my być może odbieramy ją po prostu na innych falach :).
- Czy bardzo bym skłamała, gdybym powiedziała, że czuć w waszej muzyce ducha starego MEGADETH?
- Megadeth jest spoko, jednak nikt z nas nigdy nie czerpał z nich inspiracji. Nikt też z tego co wiem nie wsłuchiwał się namiętnie w ich muzę, chociaż ich wkład w thrash metal jest ogromny i każdy z nas ich za to ceni.
- Jakie zespoły, płyty były/są największą inspiracją dla tego co tworzycie jako SHREDLUST?
-Zespół, jako taki nie inspiruje się żadnym konkretnym wykonawcą. Każdy wkłada swoje osobiste inspiracje, nasza muzyka jest rodzajem kompromisu między gustami każdego z nas. Ktoś wychodzi z riffem, ktoś go lekko modyfikuje, ktoś wymyśla następny riff, ktoś dodaje coś od siebie i na tym to polega. Łączy nas wspólne poczucie tego „pierdolnięcia” i odczucia specyficznej energii płynącej z różnych stylistyk, jakie każdy z nas nieświadomie przemyca następny nowy kawałek.
- Jesteście bardzo młodymi ludźmi, którzy nie grają ortodoksyjnego death/black metalu, ciężko będzie wam znaleźć swoje miejsce w podziemiu, ale też nie jesteście jeszcze gotowi by zawojować mainstream. Zatem zapytam was, gdzie widzicie swoje miejsce, jeśli chodzi o rodzimą scenę muzyczną?
- Póki, co nie myślimy o tym w ten sposób, po prostu gramy tam gdzie się da, a czas pokaże, który odmęt muzyki metalowej nas wciągnie.
- Chcielibyście dostać się do tzw. mainstreamu czy nie interesuje Was kariera w kolorowych gazetach, w radio i telewizji? Nie chcielibyście stać się częścią prasy brukowej, pić alkohol w salonach z celebrytami, pozować do zdjęć z Nergalem i Wodzianką albo Dodą?
- Jeżeli Nergal będzie parę kroków od nas to, czemu niby mielibyśmy sobie z nim nie walnąć foty? To czy trafimy na łamy kolorowych czasopism, zależy od tego jak ludzie będą odbierać nasze numery, patrząc na to w ten sposób zaserwowaliśmy im przystawki podane na złotym talerzu i teraz pozostaje czekać na wyniki trawienia ; ). Metal nie jest dla nas sektą, która wiecznie musi siedzieć w podziemiu, nie boimy się wypełznąć na powierzchnię i nie boimy się poszerzać naszych horyzontów. Nie chcemy być na siłę popularni, chcemy wydawać na świat nasze dzieła i jeżeli nikt nie będzie ingerował w nasze kreacje będziemy ciągle szli do przodu.
- Dzisiaj promocja zespołu/albumu odbywa się wielotorowo. Która forma promocji jest dla was najbardziej korzystna? Wiadomo, ze kiedyś najlepszą formą promocji są koncerty, ale dzisiaj już mało ludzi chodzi na nie, zwłaszcza na młode, mało znane kapele. Promocja w magazynach papierowych też ma swoją siłę przebicia, chociaż nie licząc kilku podziemnych periodyków, na rynku pojawiają się ciągle nowe tytuły a te starsze znikają z półek i trudno oszacować ich siłę przebicia. Nowomodnym i chyba najsilniejszym medium do promocji stał się Internet. Już nie tylko chodzi mi o profile na myspace czy facebooku, ale też o portale muzyczne takie jak ten ;-)
- Nie ukrywamy, ze portale muzyczne i artykuły w prasie pomagają ludziom zrozumieć, jaki mamy pomysł na muzykę, jednak w rzeczywistości jak dotąd największa grupę fanów zdobyliśmy dzięki facebookowi i koncertom. Kto wie, może po ukazaniu się tego artykułu wszystko się zmieni? ;)
- A jak podoba wam się limiter.com.pl?
- Sporo się na nim dzieje, ma ciekawą, oldschoolową oprawę i widać, że ludziom na nim zależy ;) Oby tak dalej!
- A propo koncertów. Szykujecie się jakoś tak mocniej do promocji swojego debiutanckiego materiału poprzez intensywne koncertowanie? Lubicie być na scenie i dać czadu? Często gracie?
- Właściwie już od kilku miesięcy promujemy ten krążek, jednocześnie układając nowe, mięsne kawałki na kolejne koncerty. Uwielbiamy być na scenie, machać baniakami do rytmu i siać ogólne spustoszenie i będziemy robić to dalej nie ważne czy będzie ku temu specjalna okazja czy nie: ).

- Powiedzmy sobie, że jakiś promotor posłuchał waszego demo i spodobało mu się na tyle, ze chciałbym was zaprosić, byście zagrali koncert pod jego patronatem. Jakie warunki musiałby ów promotor spełnić, by was zaprosić do współpracy? Czy macie oprócz normalnych, jak koszt zwrotu podróży - jakieś dziwne wymagania np. oczekujecie po koncercie kartonu brzoskwiń albo tuzin tanich dziwek?
- Zależy nam na tym, żeby ten promotor bądź organizator był słowny i konkretny. Nikt nie lubi przyjechać na koncert i zastać pustej sali, albo braku odpowiedniego przygotowania. Zdarzyło nam się to i od tego czasu zawsze ustalamy wszystko bardzo dokładnie i na długo przed gigiem. Ciągle się uczymy, ale nie chcemy grać koncertów ludziom do kotleta, chcemy, żeby wpadali w ten szał razem z nami i to jest nasze jedyne wymaganie. Oczywiście wszelkie udogodnienia w postaci wody mineralnej ;) i jakiejś kanapki zawsze są mile widziane i zostawia ogólne dobre wrażenie po występie.
- Jako zespół wspieracie m.in WOŚP, nawet wystąpiliście ostatnio w Płocku podczas finału WOŚP. Ja się zastanawiam, co wam dał taki występ? Wybacz, ale ¾ ludzi stojących i przyglądających się wam, artystom na scenie ma raczej głęboko w dupie takie granie. Patrzy na was z politowaniem, nie rozumiejąc ani waszego image ani waszej muzyki. Jaki jest zatem sens grania na takich imprezach?
-Koncerty tego typu są częścią naszej współpracy z Płockim Ośrodkiem Kultury i Sztuki. Dzięki takim wydarzeniom niektórzy przekonują się do nas. Nie wspominając już o samym charytatywnym celu organizacji Orkiestry. Tak szczerze, co nam szkodzi pokazać tej grupce przypadkowych słuchaczy, że prócz Eski, Vivy czy innego nowego MTV, istnieje coś jeszcze? Pewnie i tego nie zrozumieją, uznają nas za psycholi, (jeżeli jeszcze tego nie zrobili...) i na tym skończy się ich przygoda z taką muzą. Ale co jeżeli akurat będzie wśród nich ktoś, kto kiedyś słuchał podobnej muzy, ale jakoś stracił do niej zapał, a po naszym koncercie znów złapie metalowego bakcyla? Tak jak pisaliśmy wcześniej. Każda opcja promocji na tym poziomie jest przydatna. Bo to i miasto lepiej patrzy na nasze poczynania, a i daje nam możliwość pozyskania nowych doświadczeń scenicznych, czy też znajomości.
- Jaki będzie kolejny krok wydawniczy SHREDLUST? Kolejne ładnie wydane demo, czy też uderzycie teraz z grubej rury już debiutanckim, pełnowymiarowym longplayem?
- Szykujemy się do wydania krążka "the best of..." i biografii zespołu :D. A tak na serio, zamierzamy w wakacje zamknąć się w studio i popełnić bardzo soczystego longplaya.
- W jakim kierunku pójdzie zespół SHREDLUST na tym wydawnictwie? Będzie bardziej metalowo czy bardziej rockowo?
- Zdecydowanie bardziej metalowo. Każdy kolejny numer zdaje się wciągać nas coraz głębiej do jaskini Rogatego \m/
- I na koniec… Kubica znowu się połamał. Jakiś komentarz?
- Gdyby kózka nie skakała... Robert Kubica ma ogromne pokłady samodyscypliny i niesamowite ambicje. Można się od niego uczyć. Zdaje się jednak, że brak mu szczęścia może czarny kot mu przebiegł drogę i nie splunął dwa razy przez lewe ramię. A tak poważnie to trzymamy za niego kciuki niech szybko wraca na tor i realizuje swoje marzenia. Należy mu się za te ciężkie lata pracy.
| « poprzednia | następna » |
|---|





























